Jedną ze względu na ilustracje (podejrzewam, że stąd moja miłość do malarstwa Bruegela, bo bardzo podobne jednak), drugą na historię.
I odnalazłam!
W Złotej gęsi są niesamowite ilustracje. Sachera.
Chatka w lesie to historia o tym, jak matka wysyłała po kolei córki do ojca drwala, by zaniosły mu obiad do lasu.
Wszystkie zagubione trafiały do domku w lesie, gdzie mieszkał staruszek i jego zwierzęta. Dwie pierwsze siostry najadły się i poszły spać, nie myśląc ani o starcu ani zwierzętach. Potem, w nocy, słuch po nich ginął. Najmłodsza najpierw nakarmiła zwierzaki i podała kolację dziadkowi. Rano okazało się, że swoim altruizmem odczarowała zaklętego w starca królewicza. Od tamtej pory nie umiem zjeść sama, nim nie nakarmię rodziny i zwierząt :)
Obie wydane przez to samo wydawnictwo.
Niestety nie znam niemieckiego, ale wychodzi na to, że tego wydawnictwa może już nie być. Wielka szkoda.
Przywiozłam też dwie inne. Jedną ze względu na zapamiętaną treść. A drugą na ilustracje, mojego ukochanego Eidrigeviciusa.
W domu jest jeszcze kilka książek wydanych przez KAW, baśni z pięknej serii ilustrowanej przez Eidrigeviciusa. Też pożądam :)
Będę czytać i pokazywać dzieciom. Budzić wrażliwość. Cudne te książki.
Tak inne od wszechobecnej szmiry wokół. (tak wiem, są wyjątki - na przykład ten nowy Pinokio)
A Wy? Co pamiętacie z dziecięcych lektur? Czasem jest tak, że pamięta się jedną ilustrację tylko i męczy, bo bardzo chciałoby się odnaleźć.
ta książka którą na pewno pamiętam i którą czytałam już sama - być może 20 razy - we wczesnej podstawówce (wydanie takie stare - znalazłam u babci w piwnicy) to było to
OdpowiedzUsuńhttp://merlin.pl/Corka-kapitana-okretu_Irena-Szczepanska/browse/product/1,992.html
z wcześniejszych lektur nic nie pamiętam. dobre artystycznie ilustracje w baśniach doceniam teraz. jak byłam małą dziewczynką potwornie się ich bałam i byłam "estetycznie" zdecydowanie opcja na disneya i historyjki z gum donalda;)
O. Tej nie znałam!
OdpowiedzUsuńJa pamiętam taką http://merlin.pl/Statki-ktore-mijaja-sie-noca_Zofia-Chadzynska/browse/product/1,299620.html
Ale to też późniejsza lektura.
W dzieciństwie lubiłam księżniczki na ilustracjach, ale w pamięć zapadły mi bardzo własnie te mroczne. Miałam tez tak mrocznie ilustrowane Baśnie Andersena. Piękne.
mrocznego andersena też miałam. trzy tomy to były. bałam się z nimi sama w pokoju zostawać ;)))
OdpowiedzUsuń(podobnie bałam się zostawać z klechdami polskimi :)
miałąm masę ksiązek ale mnie CHYBA nie czytano. bo nie pamietam. pamiętam za to, że mama opowiadała mi historie o tamarce i barbarce. jej opowiadał je dziadek. nie wiem czy były wymyślane czy gdzieś wyczytane. ale każda miała wyraźny morał :)
tak! trzy tomy! w miękkich ciemnych okładkach, format duży. i na przykład słowik był taki mechaniczny! kto to ilustrował?
OdpowiedzUsuńtamarki nie znam :)
"Statki ktore mijaja sie noca" to byla jedna z moich ulubionych ksiazek. A z wczesnego dziecinstwa piekne Basnie Andersena z ilustracjami Szancera i cala seria Ani z Zielonego Wzgorza. Ksiazki,pod moja nieobecnosc w rodzinnym domu,zostaly przekazane mlodszemu pokoleniu.
OdpowiedzUsuńTesknie za nimi - ksiazkami, nie za mlodszym pokoleniem :-). A Boze Narodzenie ,od zawsze kojarzy mi sie z ksiazkami, bo zajdywalismy ich sporo pod choinka.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Jan_Marcin_Szancer :-)
OdpowiedzUsuńmoich Szancer nie ilustrował. ja miałam te http://sprzedajemy.pl/basnie-andersena-3-tomy,319482
OdpowiedzUsuńa te pojedyncze baśnie to z tej serii, wspaniale ilustrowane http://www.swistak.pl/a7035699,KRZESIWO-H-C-Andersen-1983-Seria-z-krasnalem-.html
OdpowiedzUsuńi calineczka też http://jarmila09.wordpress.com/tag/z-krasnalem/page/3/
OdpowiedzUsuńBasnie z 1001 nocy wydanie PIW z 1974.
OdpowiedzUsuńo też nie wiem jak wyglądają. przyznaję, że w ogóle sobie nie przypominam, bym czytała baśnie z tysiąca i jednej nocy. w jakimkolwiek wydaniu. warto dzieciom?
OdpowiedzUsuńTo akurat wydanie dla doroslych, pelne przemocy i seksu, wiec nie bardzo sie nadaja.
OdpowiedzUsuńi Ty w dzieciństwie je czytałaś?? :)
OdpowiedzUsuńu mnie w domu też były te 1001 nocy i mieliśmy zakaz ich czytania :)
OdpowiedzUsuńAnie wszystkie na pamięć. Ale to już nie dzieciństwo. tylko późne dzieciństwo :)
Andersena chyba miałam tego samego. Zaczęłam lubić dopiero na studiach a baśń o małej syrence do tej pory jest moja ulubiona. Jest taka książka z nurtu który lubię i jest fajna. Polecam :)
http://www.empik.com/bajki-rozebrane-cichocka-tatiana-miller-katarzyna,prod4620458,ksiazka-p
Ja najbardziej pamiętam Awantury i wybryki małej małpki Fiki-Miki. To były takie obrazkowe historyjki :)
OdpowiedzUsuńTych samych autorów (Makuszyński i Walentynowicz) miałam też serię Przygód Koziołka Matołka w formie, jakby komiksu. Bardzo lubiłam tę serię, za obrazki i za Koziołka:)
Oczywiście miałam też trzy tomy baśni Andersena, które czytała mi babcia. Uwielbiałam je :)
z zakazanych książek to u nas były tylko "pamiętniki fanny hill"
OdpowiedzUsuńo nie. Małpka fiki-miki to koszmar mojego dzieciństwa. Miałam to na winylowej płycie i tam były takie przerażające dźwięki, że uciekałam z pokoju :D
za to godzinami i do znudzenia słuchałam kapeli czerniakowskiej na winylach :D
Ja na winylu Małpki nie słuchałam, może dlatego, tak bardzo ją polubiłam ;)
OdpowiedzUsuńKapeli czerniakowskiej nie kojarzę. W ogóle, pomimo tego, że winyli przeróżnych mieliśmy w domu wiele, wcale ich nie słuchałam, bo mieliśmy popsuty gramofon ;)
Zosiu
OdpowiedzUsuńhttp://www.youtube.com/watch?v=wz-6Gfhmekw
:)))
Puc, Bursztyn i goscie. ogolnie ksiazki jana grabowskiego, na nich sie wychowywalam. Warte zlota.
OdpowiedzUsuńAch, i o dlable Rokisu i Kasi.
wilkot
ja jeszcze "kocią mamę" bardzo lubiłam!
OdpowiedzUsuńi jeszcze, absolutnie magiczna ksiazka z magicznymi ilustracjami i absurdalnym humorem .Nazywala sie chyba blekitna ksiega bajek, ale pewna nie jestem.
OdpowiedzUsuńwilkocica
O!!OOO!!: Sceny z zycia smokow, uwielbialam.
OdpowiedzUsuńwilkot
Kocia Mama to najukochansza książka mojej mamy z dzieciństwa. próbowała mnie nią zarazić - ale się nie udało. Na winylu - Tomcio Paluch i babcina Sława Przybylska do której zakładałam na siebie wszystkie babcine korale, sukienkę co siłą rzeczy była do samej ziemi (i taka miała być) i bawiłam się w DAMĘ :)))
OdpowiedzUsuńo tak! ja u jednej ciotki się obwieszałam bursztynami, a u drugiej klipsami z plastyku :) dziś byłyby jak znalazł - szalone lata 80-te ;)
OdpowiedzUsuńzaraaz Pit wróci z firmowej wigilii i ruszę do centrum handlowego. Nie muszę mówić, że jestem z tego powodu głęboko nieszczęsliwa? Ale o tej porze, gdy mogę iść bez dzieci, wszystko inne już zamknięte.
OdpowiedzUsuńDla mnie np. "Alicja w krainie czarów" istnieje tylko jako wydanie z 1988r. z ilustracjami Olgi Siemaszko. Taką pamiętam z dzieciństwa i żadna inna wersja mnie nie interesuje :)
OdpowiedzUsuńUwielbiałam też "Bajeczki z obrazkami" W.Sutiejewa z ilustracjami samego autora, kojarzą mi się z moim dziadkiem. Największym hitem był jednak album "Skrzaty" Huygen Will/Poortvliet Rien - wspaniałe ilustracje.
Pozdrawiam,
Nalevka
o rany ksiazka o zlotej gesi! tez taka mialam w dziecinstwie. Bede musiala sie wybrac na strych na wyprawe poszukiwawcza:)
OdpowiedzUsuńfanka Futer
Fajna ta piosenka o Felku ;)
OdpowiedzUsuńZ.Chądzyńskiej mieliśmy w domu "Przez Ciebie, Drabie". Moja młodsza siostra chciała się kiedyś pochwalić przed gośćmi, że umie czytać i wyszło jej "Pies ciebie drapie" :) Dzięki temu mieliśmy kolejną rodzinną anegdotę do kolekcji.
OdpowiedzUsuńNalevka
No jako dziecko to nie - subskrypcje dostalam na urodziny, bodajze 8, zaczely sie ukazywac po 2 latach czyli jak zaposiadlam komplet, to bylam juz nastolatka dobrze posunieta w latach.
OdpowiedzUsuńJesli chodzi o zakazy, to nie moglam ogladac telewizji po ktorejstam i nigdy - jedyna z calej klasy - nie bylam w temacie ostatniego odcinka serialu.
Natomiast co do ksiazek zakazow nie bylo, aczkolwiek "Sztuka kochania" na widoku nie stala ;)
ja pamietam "Ferdynanda Wspanialego" i oczywiscie "Puc, Bursztyn i goscie".
OdpowiedzUsuńuwielbalam ta ksiazke.
Dzieci z Bullerbyn - kochalam nad zycie, czytalam moze z piec razy!!!
a co do "Sztuki kochania" to u mnie wlasnie na widoku stala i ja ja sobie nawet ogladalam, ale jako dziecko niewiele kojarzylam. pozniej za to ogladalam ja z wypiekami na twarzy oczywiscie tak, aby nikt nie widzial :)
i pamietam taka ksiazke "Male dziecko" uwielbialam ja ogladac.
tutaj ktos o niej nawet pisze :) dla mnie byla cudowna!!
http://llooka.blogspot.com/2009/02/ach-znow-dzieckiem-byc.html
Ja kochałam Mary Poppins, ktora w pierwszej wersji zwała się AGNIESZKĄ, i serię o Pożyczalskich!teraz czekają na polce na wnuki...
OdpowiedzUsuńsądzę że Sztuka kochania była w każdym domu ;)))) (też z wypiekami :)
OdpowiedzUsuńsztukę kochania to ja kupiłam ojcu pod choinkę jako późna nastolatka, z tego co pamiętam. oczywiście anonimowo jako Mikołaj :)))
OdpowiedzUsuńJa w dzieciństwie uwielbiałam baśnie cygańskie J.Ficowskiego "Gałązka z drzewa słońca" z pięknymi ilustracjami Jerzego Srokowskiego. Najpierw czytała mi je mama, potem wielokrotnie czytałam sama sobie, a następnie mogłam jeszcze czytać młodszej o 6 lat siostrze oraz innym chętnym dzieciom... Piękne baśnie i sugestywne obrazki. Nie wiem, czy obecnie jest dostępna, ale w 2003r. wydał ją Skrzat.
OdpowiedzUsuńI jeszcze lubiłam "Bursztynowe baśnie" Hanny Zdzitowieckiej i "Złotą koronę" Marii Kruger - to z tych ulubionych, których dotąd nikt w komentarzach nie wymienił.
Piękne te książki, może uda Ci się je znaleźć dla dzieci?
Po Świętach przejdę się do naszego antykwariatu. Zobaczę co za skarby znajdę :)
OdpowiedzUsuńOjej, tyle mi sie książek przypomina, kilka juz tu było wymienionych, ale z wczesnego dzieciństwa najbardziej pamiętam dwie - "Małpeczki z naszej półeczki" Kristy Bendovej i "Przygody Filonka Bezogonka" Gösta Knuttson'a. I oczywiście bajki Andersena. Bo jako nastolatka zaczytywałam się wspomnianą we wcześniejszych komentarzach Chądzyńską ("Dorosłość" - szczególnie)oraz Siesicką ("Jezioro osobliwości" niemal znałam na pamięć;-)). No i Minkowski, zwłaszcza "Dolina światła".
OdpowiedzUsuńann-ka
jako nastolatka, to oczywiscie Siesicka, Ozogowska i wszystkie ksiazki Chmielewskiej, ktore kocham do dzis :)
OdpowiedzUsuńJak tak pomyśleć na spokojnie to wychodzi całkiem długa lista :)
OdpowiedzUsuńŚwietny temat!
OdpowiedzUsuńJa też czytałam w tajemnicy przed rodzicami "Księgę 1001 nocy", piękne wydanie w złotych okładkach, chyba 10 tomów (oczywiście nie przeczytałam wszystkich).
Poza tym:
-książki z ilustracjami Szancera: baśnie Andersena, "Pinokio", "Dziadek do orzechów" i "Gelsomino w kraju kłamczuchów"
- "Ronja córka zbójnika" Lindgren
- "Klechdy sezamowe" Leśmiana
- książki o kotach i psach :) wspomniany już "Puc, Bursztyn i goście", "Puch, kot nad koty" i "Przygody Filonka Bezogonka", "Ferdynand Wspaniały"
- w nieco starszym wieku Curwood i London ("Martin Eden" daje radę, ale moją ukochaną książką był "Biały Kieł"
A pamięta ktoś "Karolcię" i jej magiczny koralik?
OdpowiedzUsuńjednak prawdziwą książką mojego dzieciństwa było "W szkole i na wakacjach". Dziadek czytał mi ją w wolnych chwilach. Cudowne wspomnienia.
Kasiablanka
OdpowiedzUsuńksiązki o psach i kotach przeróżne uwielbiałam :)
Wilcza Jagoda
Młody niedawno w szkole przerabiał Karolcię, więc jestem z nią w miarę na bieżąco ;)
bosheee Karolcia!!!! oczywiscie, ze pamietam!!! kochalam ta ksiazke na zaboj :)))
OdpowiedzUsuń