środa, 21 grudnia 2011

książki z dzieciństwa

Jakiś czas temu przypomniałam sobie dwie książki, które uwielbiałam w dzieciństwie.
Jedną ze względu na ilustracje (podejrzewam, że stąd moja miłość do malarstwa Bruegela, bo bardzo podobne jednak), drugą na historię.

I odnalazłam!


W Złotej gęsi są niesamowite ilustracje. Sachera.


Chatka w lesie to historia o tym, jak matka wysyłała po kolei córki do ojca drwala, by zaniosły mu obiad do lasu.
Wszystkie zagubione trafiały do domku w lesie, gdzie mieszkał staruszek i jego zwierzęta. Dwie pierwsze siostry najadły się i poszły spać, nie myśląc ani o starcu ani zwierzętach. Potem, w nocy, słuch po nich ginął. Najmłodsza najpierw nakarmiła zwierzaki i podała kolację dziadkowi. Rano okazało się, że swoim altruizmem odczarowała zaklętego w starca królewicza. Od tamtej pory nie umiem zjeść sama, nim nie nakarmię rodziny i zwierząt :)



Obie wydane przez to samo wydawnictwo.


Niestety nie znam niemieckiego, ale wychodzi na to, że tego wydawnictwa może już nie być. Wielka szkoda.

Przywiozłam też dwie inne. Jedną ze względu na zapamiętaną treść. A drugą na ilustracje, mojego ukochanego  Eidrigeviciusa.





W domu jest jeszcze kilka książek wydanych przez KAW, baśni  z pięknej serii ilustrowanej przez Eidrigeviciusa. Też pożądam :)
Będę czytać i pokazywać dzieciom. Budzić wrażliwość. Cudne te książki.

Tak inne od wszechobecnej szmiry wokół. (tak wiem, są wyjątki - na przykład ten nowy Pinokio)

A Wy? Co pamiętacie z dziecięcych lektur? Czasem jest tak, że pamięta się jedną ilustrację tylko i męczy, bo bardzo chciałoby się odnaleźć.

43 komentarze:

  1. ta książka którą na pewno pamiętam i którą czytałam już sama - być może 20 razy - we wczesnej podstawówce (wydanie takie stare - znalazłam u babci w piwnicy) to było to

    http://merlin.pl/Corka-kapitana-okretu_Irena-Szczepanska/browse/product/1,992.html

    z wcześniejszych lektur nic nie pamiętam. dobre artystycznie ilustracje w baśniach doceniam teraz. jak byłam małą dziewczynką potwornie się ich bałam i byłam "estetycznie" zdecydowanie opcja na disneya i historyjki z gum donalda;)

    OdpowiedzUsuń
  2. O. Tej nie znałam!
    Ja pamiętam taką http://merlin.pl/Statki-ktore-mijaja-sie-noca_Zofia-Chadzynska/browse/product/1,299620.html
    Ale to też późniejsza lektura.
    W dzieciństwie lubiłam księżniczki na ilustracjach, ale w pamięć zapadły mi bardzo własnie te mroczne. Miałam tez tak mrocznie ilustrowane Baśnie Andersena. Piękne.

    OdpowiedzUsuń
  3. mrocznego andersena też miałam. trzy tomy to były. bałam się z nimi sama w pokoju zostawać ;)))

    (podobnie bałam się zostawać z klechdami polskimi :)

    miałąm masę ksiązek ale mnie CHYBA nie czytano. bo nie pamietam. pamiętam za to, że mama opowiadała mi historie o tamarce i barbarce. jej opowiadał je dziadek. nie wiem czy były wymyślane czy gdzieś wyczytane. ale każda miała wyraźny morał :)

    OdpowiedzUsuń
  4. tak! trzy tomy! w miękkich ciemnych okładkach, format duży. i na przykład słowik był taki mechaniczny! kto to ilustrował?

    tamarki nie znam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. "Statki ktore mijaja sie noca" to byla jedna z moich ulubionych ksiazek. A z wczesnego dziecinstwa piekne Basnie Andersena z ilustracjami Szancera i cala seria Ani z Zielonego Wzgorza. Ksiazki,pod moja nieobecnosc w rodzinnym domu,zostaly przekazane mlodszemu pokoleniu.
    Tesknie za nimi - ksiazkami, nie za mlodszym pokoleniem :-). A Boze Narodzenie ,od zawsze kojarzy mi sie z ksiazkami, bo zajdywalismy ich sporo pod choinka.

    OdpowiedzUsuń
  6. http://pl.wikipedia.org/wiki/Jan_Marcin_Szancer :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. moich Szancer nie ilustrował. ja miałam te http://sprzedajemy.pl/basnie-andersena-3-tomy,319482

    OdpowiedzUsuń
  8. a te pojedyncze baśnie to z tej serii, wspaniale ilustrowane http://www.swistak.pl/a7035699,KRZESIWO-H-C-Andersen-1983-Seria-z-krasnalem-.html

    OdpowiedzUsuń
  9. i calineczka też http://jarmila09.wordpress.com/tag/z-krasnalem/page/3/

    OdpowiedzUsuń
  10. Basnie z 1001 nocy wydanie PIW z 1974.

    OdpowiedzUsuń
  11. o też nie wiem jak wyglądają. przyznaję, że w ogóle sobie nie przypominam, bym czytała baśnie z tysiąca i jednej nocy. w jakimkolwiek wydaniu. warto dzieciom?

    OdpowiedzUsuń
  12. To akurat wydanie dla doroslych, pelne przemocy i seksu, wiec nie bardzo sie nadaja.

    OdpowiedzUsuń
  13. i Ty w dzieciństwie je czytałaś?? :)

    OdpowiedzUsuń
  14. u mnie w domu też były te 1001 nocy i mieliśmy zakaz ich czytania :)

    Anie wszystkie na pamięć. Ale to już nie dzieciństwo. tylko późne dzieciństwo :)

    Andersena chyba miałam tego samego. Zaczęłam lubić dopiero na studiach a baśń o małej syrence do tej pory jest moja ulubiona. Jest taka książka z nurtu który lubię i jest fajna. Polecam :)

    http://www.empik.com/bajki-rozebrane-cichocka-tatiana-miller-katarzyna,prod4620458,ksiazka-p

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja najbardziej pamiętam Awantury i wybryki małej małpki Fiki-Miki. To były takie obrazkowe historyjki :)
    Tych samych autorów (Makuszyński i Walentynowicz) miałam też serię Przygód Koziołka Matołka w formie, jakby komiksu. Bardzo lubiłam tę serię, za obrazki i za Koziołka:)

    Oczywiście miałam też trzy tomy baśni Andersena, które czytała mi babcia. Uwielbiałam je :)

    OdpowiedzUsuń
  16. z zakazanych książek to u nas były tylko "pamiętniki fanny hill"

    o nie. Małpka fiki-miki to koszmar mojego dzieciństwa. Miałam to na winylowej płycie i tam były takie przerażające dźwięki, że uciekałam z pokoju :D
    za to godzinami i do znudzenia słuchałam kapeli czerniakowskiej na winylach :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja na winylu Małpki nie słuchałam, może dlatego, tak bardzo ją polubiłam ;)

    Kapeli czerniakowskiej nie kojarzę. W ogóle, pomimo tego, że winyli przeróżnych mieliśmy w domu wiele, wcale ich nie słuchałam, bo mieliśmy popsuty gramofon ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Zosiu
    http://www.youtube.com/watch?v=wz-6Gfhmekw
    :)))

    OdpowiedzUsuń
  19. Puc, Bursztyn i goscie. ogolnie ksiazki jana grabowskiego, na nich sie wychowywalam. Warte zlota.

    Ach, i o dlable Rokisu i Kasi.

    wilkot

    OdpowiedzUsuń
  20. ja jeszcze "kocią mamę" bardzo lubiłam!

    OdpowiedzUsuń
  21. i jeszcze, absolutnie magiczna ksiazka z magicznymi ilustracjami i absurdalnym humorem .Nazywala sie chyba blekitna ksiega bajek, ale pewna nie jestem.

    wilkocica

    OdpowiedzUsuń
  22. O!!OOO!!: Sceny z zycia smokow, uwielbialam.
    wilkot

    OdpowiedzUsuń
  23. Kocia Mama to najukochansza książka mojej mamy z dzieciństwa. próbowała mnie nią zarazić - ale się nie udało. Na winylu - Tomcio Paluch i babcina Sława Przybylska do której zakładałam na siebie wszystkie babcine korale, sukienkę co siłą rzeczy była do samej ziemi (i taka miała być) i bawiłam się w DAMĘ :)))

    OdpowiedzUsuń
  24. o tak! ja u jednej ciotki się obwieszałam bursztynami, a u drugiej klipsami z plastyku :) dziś byłyby jak znalazł - szalone lata 80-te ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. zaraaz Pit wróci z firmowej wigilii i ruszę do centrum handlowego. Nie muszę mówić, że jestem z tego powodu głęboko nieszczęsliwa? Ale o tej porze, gdy mogę iść bez dzieci, wszystko inne już zamknięte.

    OdpowiedzUsuń
  26. Dla mnie np. "Alicja w krainie czarów" istnieje tylko jako wydanie z 1988r. z ilustracjami Olgi Siemaszko. Taką pamiętam z dzieciństwa i żadna inna wersja mnie nie interesuje :)
    Uwielbiałam też "Bajeczki z obrazkami" W.Sutiejewa z ilustracjami samego autora, kojarzą mi się z moim dziadkiem. Największym hitem był jednak album "Skrzaty" Huygen Will/Poortvliet Rien - wspaniałe ilustracje.
    Pozdrawiam,
    Nalevka

    OdpowiedzUsuń
  27. o rany ksiazka o zlotej gesi! tez taka mialam w dziecinstwie. Bede musiala sie wybrac na strych na wyprawe poszukiwawcza:)
    fanka Futer

    OdpowiedzUsuń
  28. Fajna ta piosenka o Felku ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Z.Chądzyńskiej mieliśmy w domu "Przez Ciebie, Drabie". Moja młodsza siostra chciała się kiedyś pochwalić przed gośćmi, że umie czytać i wyszło jej "Pies ciebie drapie" :) Dzięki temu mieliśmy kolejną rodzinną anegdotę do kolekcji.
    Nalevka

    OdpowiedzUsuń
  30. No jako dziecko to nie - subskrypcje dostalam na urodziny, bodajze 8, zaczely sie ukazywac po 2 latach czyli jak zaposiadlam komplet, to bylam juz nastolatka dobrze posunieta w latach.
    Jesli chodzi o zakazy, to nie moglam ogladac telewizji po ktorejstam i nigdy - jedyna z calej klasy - nie bylam w temacie ostatniego odcinka serialu.
    Natomiast co do ksiazek zakazow nie bylo, aczkolwiek "Sztuka kochania" na widoku nie stala ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. ja pamietam "Ferdynanda Wspanialego" i oczywiscie "Puc, Bursztyn i goscie".
    uwielbalam ta ksiazke.
    Dzieci z Bullerbyn - kochalam nad zycie, czytalam moze z piec razy!!!

    a co do "Sztuki kochania" to u mnie wlasnie na widoku stala i ja ja sobie nawet ogladalam, ale jako dziecko niewiele kojarzylam. pozniej za to ogladalam ja z wypiekami na twarzy oczywiscie tak, aby nikt nie widzial :)

    i pamietam taka ksiazke "Male dziecko" uwielbialam ja ogladac.
    tutaj ktos o niej nawet pisze :) dla mnie byla cudowna!!

    http://llooka.blogspot.com/2009/02/ach-znow-dzieckiem-byc.html

    OdpowiedzUsuń
  32. Ja kochałam Mary Poppins, ktora w pierwszej wersji zwała się AGNIESZKĄ, i serię o Pożyczalskich!teraz czekają na polce na wnuki...

    OdpowiedzUsuń
  33. sądzę że Sztuka kochania była w każdym domu ;)))) (też z wypiekami :)

    OdpowiedzUsuń
  34. sztukę kochania to ja kupiłam ojcu pod choinkę jako późna nastolatka, z tego co pamiętam. oczywiście anonimowo jako Mikołaj :)))

    OdpowiedzUsuń
  35. Ja w dzieciństwie uwielbiałam baśnie cygańskie J.Ficowskiego "Gałązka z drzewa słońca" z pięknymi ilustracjami Jerzego Srokowskiego. Najpierw czytała mi je mama, potem wielokrotnie czytałam sama sobie, a następnie mogłam jeszcze czytać młodszej o 6 lat siostrze oraz innym chętnym dzieciom... Piękne baśnie i sugestywne obrazki. Nie wiem, czy obecnie jest dostępna, ale w 2003r. wydał ją Skrzat.
    I jeszcze lubiłam "Bursztynowe baśnie" Hanny Zdzitowieckiej i "Złotą koronę" Marii Kruger - to z tych ulubionych, których dotąd nikt w komentarzach nie wymienił.
    Piękne te książki, może uda Ci się je znaleźć dla dzieci?

    OdpowiedzUsuń
  36. Po Świętach przejdę się do naszego antykwariatu. Zobaczę co za skarby znajdę :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Ojej, tyle mi sie książek przypomina, kilka juz tu było wymienionych, ale z wczesnego dzieciństwa najbardziej pamiętam dwie - "Małpeczki z naszej półeczki" Kristy Bendovej i "Przygody Filonka Bezogonka" Gösta Knuttson'a. I oczywiście bajki Andersena. Bo jako nastolatka zaczytywałam się wspomnianą we wcześniejszych komentarzach Chądzyńską ("Dorosłość" - szczególnie)oraz Siesicką ("Jezioro osobliwości" niemal znałam na pamięć;-)). No i Minkowski, zwłaszcza "Dolina światła".

    ann-ka

    OdpowiedzUsuń
  38. jako nastolatka, to oczywiscie Siesicka, Ozogowska i wszystkie ksiazki Chmielewskiej, ktore kocham do dzis :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Jak tak pomyśleć na spokojnie to wychodzi całkiem długa lista :)

    OdpowiedzUsuń
  40. Świetny temat!
    Ja też czytałam w tajemnicy przed rodzicami "Księgę 1001 nocy", piękne wydanie w złotych okładkach, chyba 10 tomów (oczywiście nie przeczytałam wszystkich).
    Poza tym:
    -książki z ilustracjami Szancera: baśnie Andersena, "Pinokio", "Dziadek do orzechów" i "Gelsomino w kraju kłamczuchów"
    - "Ronja córka zbójnika" Lindgren
    - "Klechdy sezamowe" Leśmiana
    - książki o kotach i psach :) wspomniany już "Puc, Bursztyn i goście", "Puch, kot nad koty" i "Przygody Filonka Bezogonka", "Ferdynand Wspaniały"
    - w nieco starszym wieku Curwood i London ("Martin Eden" daje radę, ale moją ukochaną książką był "Biały Kieł"

    OdpowiedzUsuń
  41. A pamięta ktoś "Karolcię" i jej magiczny koralik?
    jednak prawdziwą książką mojego dzieciństwa było "W szkole i na wakacjach". Dziadek czytał mi ją w wolnych chwilach. Cudowne wspomnienia.

    OdpowiedzUsuń
  42. Kasiablanka
    ksiązki o psach i kotach przeróżne uwielbiałam :)

    Wilcza Jagoda
    Młody niedawno w szkole przerabiał Karolcię, więc jestem z nią w miarę na bieżąco ;)

    OdpowiedzUsuń
  43. bosheee Karolcia!!!! oczywiscie, ze pamietam!!! kochalam ta ksiazke na zaboj :)))

    OdpowiedzUsuń