środa, 25 stycznia 2012

i tak

Moi Drodzy
Niemoc mnie ogarnęła straszna i irytacja nie mniejsza.
Obiecałam sobie nie wrzucać tu nic specjalnie osobistego, tymczasem teraz głównie to, co moje i osobiste, pochłania mi myśli i ręce. I choć w pierwszym odruchu chciałabym się podzielić, po chwili zazdroszczę autorom, którzy są anonimowi i mogą napisać szczerze, co im w głowie siedzi.

Skoro nie jestem anonimowa, czuję jakiś przymus wewnętrzny, tłumaczenia nawet drobnych spraw. Życzliwa mi osoba, która sugeruje, że gdzieś tam są bardziej pojemne regały, wywołuje u mnie imperatyw objaśnienia, że potrzebowaliśmy czegoś w danej minucie, bo posiadane gotowe półki okazały się produktem pomyślanym całkiem nie na polskie blokowe ściany. I że za rok-dwa będziemy dzieciom wymieniać meble itd itp. PO CO JA SIĘ TŁUMACZĘ?? Wybraliśmy tak i kropka. Skoro ktoś życzliwy i fajny wywołuje u mnie taką reakcję, to nieżyczliwy tylko ten stan potęguje. Ponieważ moje decyzje od jakiegoś czasu są wynikiem głębokich przemyśleń, wydaje mi się (zupełnie idiotycznie), że jak o tym opowiem, nawet nieżyczliwy zrozumie. Jakbym tego naprawdę do czegoś potrzebowała. Do czego niby?

Coraz więcej osób, które pamiętam z własnych blogowych początków, zamyka blogi, hasłuje, ucieka, zakłada nowe, nie zakłada nic i przenosi się na fb, albo odcina od znajomości sieciowych zupełnie. Tak zniknął mi blog mądrej matki (zeszydło), teraz Ryba pogrąża się w niebycie. Idiomka zamknęła komentarze już jakiś czas temu, Mignona po tych jatkach komentarzowych już ze dwa lata chyba ma wyłączoną opcję komentowania. Najbardziej w tego wszystkiego zazdroszczę chyba Mig, umiejętności kompletnego olania opinii innych. To uczynienie z bloga czegoś osobnego, spektaklu który broni się sam. Może to byłoby dla mnie jakieś wyjście? Takie oduczanie się życzliwego traktowania każdego z obserwujących. Odcięcie się.
Tyle że trudno mi wyobrazić sobie ten blog bez Waszych komentarzy. Także ze strony czysto praktycznej - na komentarz łatwiej mi odpowiedzieć, niż zebrać się do odpisywania na maile.

Prawda jest taka, że nie wiem co zrobić w tym blogiem. Cenię sobie codzienny kontakt, tymczasem chwilowo nie chce mi się czytać, gotować ani komentować rzeczywistości (wkurza mnie ludzka głupota, okrucieństwo, dążenie do tego, by tylko było łatwo i bogato, brak odpowiedzialności, poziom moralny i intelektualny ludzi polityki, już nawet radia praktycznie nie słucham)- żyję trochę wewnątrz.
Stąd moje milczenie tutaj.


I nie napisałam tego, byście pisali maile, przekonując bym pisała, czy coś tam. Po prostu wyjaśniam, dlaczego (chwilowo?) nie publikuję.
.............................
A to wyczytałam gdzieś, gdzie nie spodziewałabym się wyczytać. Ktoś umie zgadnąć kto to napisał? Ja bym nie zgadła :)
"Wiedziałam, że to tylko szczęśliwy sen, marzenie spełnione na krótko, jak w bajkach(...) Zrywałam się  o świcie, żeby nie stracić żadnej chwili, jak ktoś, kto wie, że wkrótce umrze, czyli tak właśnie, jak należałoby naprawdę żyć."

11 komentarze:

  1. Hej, no zostaw bloga, takim, jak jest, nie uciekaj :))) bo pomyślę, ze co spotkam kogoś fajnego, to tak go zirytuję, ze znika...i powiedz, czyje to słowa???

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  2. moze zostaw na chwile bloga, daj sobie czas, zlap dystans. a za tydzien postanowisz co dalej, hm?

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  3. Zakurzona,
    niepotrzebnie irytujesz się komentarzami. Jak dla mnie są nieodłączną częścią blogów. To nawet dobrze, że znajdujemy w nich sprzeczne z naszym zdaniem treści. moga być zatem przydatne do rozwinięcia pisania na kolejne i kolejne... tematy. Przecież nie wszyscy muszą się z nami zgadzać. Takie odmienności mimo wszystko uczą i nadają się na przemyślenia.
    Pozdrawiam cieplutko. Futrzaste też.

    Magdalena

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  4. Zakładałaś tego bloga dla siebie, nie dla innych i to Ty określasz po co on istnieje, co będziesz pisać, czym się dzielić. Od Ciebie też zależy czyje komentarze zostaną i którymi będziesz się przejmować. Blog jest dla Ciebie, inni są przy okazji. Nie tłumacz się, bo nie ma takiej potrzeby. Ty tu jesteś najważniejsza.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  5. czy może to cytat z samej siebie kiedyś tam?
    dobrej nocy
    ola

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  6. Czytam bloga od dłuższego czasu ,jestem z tych co nie lubią za bardzo pisać i nie komentuję .
    Podoba mi się Wasza rodzina i zwierzęta ,które są jej częścią ,sposób wychowywania dzieci ,spojrzenie na wiele problemów .
    "Powalają " mnie zdjęcia śpiących zwierząt i ludzi .
    Wrednymi komentarzami radzę się nie przejmować .
    Twój blog daje nadzieję ,że są normalne rodziny mające wspaniałe relacje z dziećmi pośród coraz większej liczby snobów w naszym społeczeństwie ,którzy np. uważają ,że bardzo dobrze robi trzyletniej dziewczynce zafundować mini spa łącznie z makijażem .Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  7. Ogromnie byłoby mi przykro, gdybyś zniknęła, bo zaglądanie tu to mój stały punkt dnia, ale też jestem w stanie to zrozumieć i raczej nie zdziwię się jeśli bloga zamkniesz. Ludzie bywają okropni, a i każdy ma określony próg odporności na wredotę.
    Ale jak zamkniesz, wiem że już nie znajdę czegoś tak autentycznego, szczerego i po prostu normalnego w tym zalewie blogowej powtarzalnej mizerii.
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  8. Wiesz co, ja też mam tak, że się czuję w obowiązku tłumaczyć, czy to na blogu, czy to w życiu po prostu. Z jednej strony myślę, że sama to sobie muszę wyłączyć w swojej głowie. Z drugiej jednak podejrzewam, że nadmiar dobrych rad, nawet życzliwych i ze słusznych pobudek produkowanych, każdego może wyprowadzić z równowagi. Co tu robić, zatem, co robić? Sama nie wiem, więc nic mądrego Ci nie napiszę, tyle tylko, że nie jesteś sama z takim problemem :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  9. Basiu
    zostawię, pewnie zostawię.
    a cytat z Grynberga "Życie artystyczne"

    niu
    dzięki :)

    Magdaleno
    Tak, różnice zdań pobudzają do burzy mózgów, o ile dotyczą spraw ogólnych, a nie życia i wyborów jednego z dyskutantów. Wtedy mogą pobudzać do mordobicia ;)

    Zozali
    wiem, ale i tak się miotam nieco :)

    olu
    to Grynberg. bardzo przekonujący jako młoda kobieta :)

    Anonimowa, co nie komentuje
    Dzięki za wsparcie i ciepłe słowa :)

    natko
    witam i pozdrawiam :)
    myślę, że jest trochę fajnych blogów w sieci. kilka z moich linków na pewno. jak znajdziesz inne fajne, daj znać :)

    Synafio
    ja dopiero niedawno zauważyłam tę tendencję u siebie. Muszę coś z tym zrobić. I nauczyć się mieć niektóre rzeczy w d.
    Czego i Tobie życzę :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  10. I dlatego właśnie zawsze bałam sie założyć blog. Przy mojej nadszczerości i nadwrażliwości na własny temat zapewne odchorowywałabym każdy niewłasciwy komentarz, tak, jak odchorowuję każde słowa krytyki w moim kierunku. A Magdalena dobrze napisała: komentarze sa nieodłączną częścią blogów, zaś ludzie mają tenedencje do pouczania i udzielania jedynie słusznych rad. Ale przeciez Ty sobie świetnie radzisz z tymi nachalnymi dobroczyńcami! Sama czasem rwę się coś napisać (bo ja taka mądra jestem!), ale troche już Cię poznałam w tym względzie i stopuję swoje mentorskie zapędy ;)))
    Bloga nam nie odbieraj, bo jak napisała Natka jest to stały punkt dnia dla wielu z nas tu zaglądających. Własnie załapała bakcyla moja bliska koleżanka :) Pisz więc dla wiernych wyznawców i olej wszystkich, którzy nimi nie są :D Buziaki!

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  11. Idiomka to akurat klasyczny przypadek osoby, która akceptuje wyłącznie pozytywy, a w jej przypadku trudno wykrzesac z siebie takowe. ma manię przesladowczą, jeśli chodzi o krytykę.
    robi obciach swojemu synowi, zdradza go publicznie, nie chroni - dla mnie nie do przyjęcia. wstyd i hańba.
    Mignona - ostatnio przegięła z ekshibicjonizmem. ale jej problem. jak dla mnie interesujące studium egocentryzmu. komentarzownia u niej jest zbędna, bo to nie jest człowiek, ktory byłby w stanie przyjąć racje kogoś innego, niż tylko swoje własne. czytam zamiast "Pudelka".
    co do Zeszydła, zgodze sie, szkoda - ale kobieta chce chronić swoje dzieci i to wyjasnienie zadowala mnie w zupełności. nie dobijam się do niej z apelami o dalsze pisanie, choć żałuję, że przestała.

    szkoda mi też braku dostępu do Crazy, bo choć kiedyś mnie denerwowała maksymalnie, dziś uważam, że jest jedną z bardziej pozytywnych osób w internecie.

    OdpowiedzUsuń na zawsze