Jak wspominałam wcześniej, porządkuję swoje sprawy.
Po opróżnieniu szaf i szafek oraz załatwianiu części spraw urzędowych, przyszedł czas na sieć.
Bardzo fajnie jest mieć poczytnego bloga, pamiętam jeszcze jak zakładałam swojego pierwszego i strasznie przeżywałam, że odwiedziło mnie 11 osób. A jak ktoś zostawił komentarz, była okazja do świętowania. Nadal nie wyobrażam sobie bloga bez komentarzy - dla siebie to się pisze w zeszycie - i bardzo Wam dziękuję, że tu jesteście i ze mną rozmawiacie. To dla mnie ważne.
W chwili, gdy ilość wejść na stronę dziennie zbliża się powoli do tysiąca, pojawia się jednak pytanie, czego chcę od sieci.
Od pewnego czasu poza notatkami o lekturach, potrawach i rozważaniami dotyczącymi obserwacji "socjologicznych", zaczęłam pisać notatki bardziej osobiste. I teraz postanowiłam to zmienić. Blog jest otwarty i nie mam wpływu na to, kto mnie czyta. Wraz ze zwiększeniem ilości wejść na bloga, zwiększa się liczba osób, którym wydaje się, że mnie znają, bo przeczytały kilka blogowych notatek. Co więcej, uważają że są uprawnione do komentowania mojego życia prywatnego. Cóż. Nie znają i nie są, ale mi znudziło się już mówienie w kółko tego samego. Wrzucanie maili do spamu też już mnie nudzi.
Będą więc pojawiać się zdjęcia futer, czasem opisy głupawych scenek, które mnie rozbawiły, czasem wspomnienia, ale postanowiłam skupić się na pisaniu o książkach, przeczytanych artykułach, sprawach, które dzieją się w przestrzeni publicznej i rzeczach nie związanych szczególnie z moją codziennością. Albo nawet związanych, ale nie dotykających mnie bezpośrednio. Jeśli będę mieć czas i się postaram, blog tylko na tym zyska.
Notatki o wypitych kawach i tego typu pierdołach, jako temacie przewodnim, znikną. To znaczy nie wyparują, po prostu postaram się na tyle pilnować, by się nowe nie pojawiały. Mogę dyskutować na temat moich poglądów na sprawy bardziej uniwersalne, nie mam natomiast ochoty udowadniać, że nie jestem wielbłądem. Dyskusje na temat mojej prywatności będę ucinać w zarodku.
Kilka miesięcy temu było fajnie i nadal będzie fajnie.
Nie zamierzam Was zaniedbywać, ani zamykać tego bloga, ale uznałam, że wyraźna granica jest potrzebna. Obserwuję co się dzieje na bardzo popularnych blogach i włos mi się jeży. Tu tak nie będzie, Kochani. Trollujące komentarze będą usuwane, więc do takich, jeśli się pojawią, proszę się nie odnosić.
Kombajn jedzie dalej :)
A w tym króciutkim zamieszaniu nagle kilka osób dało znać, że też czytają.
Jeśli to Was tak pobudza, mogę porządkować częściej ;)
DZIEŃ DOBRY. Tudzież DOBRY WIECZÓR.

Przypomniała mi się Sistermoon i to, co się działo po tym, jak stała się znaną blogerką...
OdpowiedzUsuń na zawszeSieć bywa parszywa, Kamyku.
OdpowiedzUsuń na zawszedobrze Ci idą te porządki w szafach?
OdpowiedzUsuń na zawszebo ja na moje (szafy) nie mogę patrzeć, a co dopiero w nich grzebać!
Sieć bywa parszywa, bo na ogół jest anonimowa i niektórzy myślą, że są bezkarni, mogą wszędzie wszystkich opluć. A to - nie wiadomo dlaczego - sprawia im dziwną przyjemność! Dogryźć komuś, dokopać, niech tak nie zadziera nosa!
OdpowiedzUsuń na zawszeCiekawa jestem Twojego pisania po tych zapowiadanych porządkach. Już się niecierpliwię!
Przyznaje się. Czytam nałogowo Twojego bloga. Trafiłem na niego dzięki Twoim wspaniałym futrom a właściwie to dzięki jednemu czyli Pączkowi. Z czasem dowiedziałem się że istnieje też reszta rodziny :) Nie ma jak to po raz kolejny przekopywać archiwum o 2 w nocy. Nieważne że mało snu, nieważne że rano wstać. Ważna jest ta chwila radości płynąca z widoku Pączka który leży błogo na fotelu i ma wszystko gdzieś. Sprawy dnia codziennego jakże często potrafią dać w kość. Jednak pomimo wszystko, dzięki Tobie, można w nich znaleźć pozytywną energię. Można się cieszyć z tego że dzieci fajnie czytają razem, że mąż wrócił do domu lub ze znalezienia nowej książki. Niby proste a przecież takie ważne. Piramidy wielkie i okazałe ale składają się z wielu małych elementów. Tak samo ten blog. Sprawy dnia codziennego, zarówno te dobre jak i złe sprawiają że ten blog jest wielki :) Dziękuje za radość i energię która z niego płynie. Choćby nie wiem co się działo wizyta tutaj zawsze poprawia mi humor :)
OdpowiedzUsuń na zawszeDroga Zakurzona. Jakoś nie mogę zrozumieć mechanizmów, o których piszesz - dotyczących ludzi bywających na blogach (pewnie przez to, że nigdy bloga nie prowadziłam) - tego, że można tylko na podstawie paru notek wyrabiać sobie opinię na kogoś temat, a nawet wtrącać się w jego życie, osądzać. Dla mnie oczywiste jest, że jeśli wracam na jakiś blog, to właśnie dlatego, że czuję pewną wspólnotę z piszącym. Jesteście fajną rodzinką, spędzacie czas razem, czytacie, kochacie zwierzęta, szukacie sensu w świecie, w którym większość pędzi raczej za mamoną. I właśnie za to Was polubiłam. Tyle.
OdpowiedzUsuń na zawszeŻyczę dobrej soboty
A swoją drogą, co teraz czytasz?
ola (ta z e-ga)
Cenzuruje sie nawet na zamknietym blogu.
OdpowiedzUsuń na zawszeNigdy nie wiadomo, kto okaze sie swinia, niestety.
Bere, jestem w połowie i mówię to ze wstrętem :D
OdpowiedzUsuń na zawszeHajduczek
wielkiej rewolucji nie będzie. Po prostu postaram się ograniczyć wzmianki osobiste, a kupić się na innych sprawach.
Łukasz
nawet nie wiesz jak to miło, jak ktoś taki się w końcu ujawnia, a do tego ma do powiedzenia tyle miłych rzeczy :) witaj!
Olu
mechanizmy to ja rozumiem, ale nadal to dla mnie nieakceptowalna strona natury ludzkiej.
Jakoś utknęłam z czytaniem i w Tuszyńskiej i Grynbergu i nawet w chorobach psychicznych twórców. Nie wiem, może ruszy w końcu. To pewnie przez te porządki wszędzie.
czarownica
no i pozostaje jeszcze kwestia na jaką odległość chce się ludzi dopuszczać. To też się zmienia z czasem - im dłużej ktoś bloguje, tym większy dystans może. Czy nie?
Z czasem, a moze z doswiadczeniem tez.
OdpowiedzUsuń na zawszeSpotkalam sie z niewybrednymi atakami ludzi, ktorych nie znam, na oczy nie widzialam, ktorym niczego nie zrobilam - tylko dlatego, ze znalezli okazje do kopniecia.
Od tej pory jestem ostrozna i postepuje wedlug rady amerykanskich policjatnow: "wszystko, co powiesz, moze byc uzyte przeciwko tobie" ;)
dokładnie :) nawet tak to w nowej notce zapisałam, nim zajrzałam tutaj :D
OdpowiedzUsuń na zawszeNiestety nie tylko w sieci jesteśmy narażeni na uszczypliwości i dogryzanie tylko w sieci jest to bardziej nasilone bo można anonimowo pisać co się chce :( dlatego boję się tak bardzo pisania osobistego choć wiedziałam, że prowadząc bloga mogę być na to narażona :) póki co nic przykrego mnie nie spotkało, ale ja piszę w większości o kosmetykach przemycając troszkę siebie ;) Twojego bloga odkryłam przez przypadek, zachwyciłam się zdjęciem Twojego dziecięcia śpiącego z futrami :)) sama jestem w posiadaniu futrzanego przyjaciela :D
OdpowiedzUsuń na zawszeżyczę Ci wszystkiego dobrego oraz miłego porządkowania przestrzeni :)
A ja nie wiem o co chodzi, bo zwykle czytam wstecz, po kilka wpisów naraz. Nie znam się także na blogosferze itp.
OdpowiedzUsuń na zawszeCzytam Ciebie, bo się znałyśmy, i skoro sama mnie znalazłaś to rozumiem, że chcesz, żeby to nie był tylko czas przeszły, bo teraz piszesz publicznie do ludzi, to znaczy, że do mnie też (a na tym się ostatnio przejechałam w innym przypadku) i, czytając, fajnie mi prząść tę przeszło-teraźniejszą nić:)
Biję się w pierś, że wpisuję komentarz głównie wtedy jak się z czymś nie zgadzam. To ta niedoskonałość komunikacji internetowej - tysiąca uśmiechów nie widać, a jeden argument "kontra" słychać.
Postanawiam się poprawić:)
Pozdrawiam,
emda