Jestem, jestem tylko mam lenia.
Obserwujemy gołębie.
Jeśli kiedyś zasłabnę na spacerze z Rudzią, nikt mnie nie uratuje. Pit nie może wejść mi do łóżka, jeśli zasnę pierwsza, więc nie ma mowy o reanimacji w wykonaniu kogokolwiek. Czarowna to wizja.
***
"zostałaś wybrana spośród tak wielu młodych różowych jednorożców (...) razem mamy zrobić pierwszą tęczę w sezonie"
TAK. MAMY NOWĄ FASCYNACJĘ. TYLKO CZEKAĆ AŻ BĘDĘ MUSIAŁA KUPIĆ GŁOWĘ KONIA DO STYLIZACJI :D (pozdrawiam Małgośkę hehe)
***
Bardzo miło czyta mi się Wasze komentarze, w których wyznajecie grzechy, przyznając się do potajemnej lektury kombajnu, więc jeśli ktoś jeszcze ma ochotę wyjść z szafy, zapraszam :)))
jestem w pracy, zaczynam od czytania kombajnu :) za oknem błotnista breja a Twoje zdjęcia i teksty generują uśmiech, refleksję..chce się iść przez kolejny dzień! Smutno mi było ostatnio i źle, ale już mi lepiej bo mam obok mądrych ludzi i Twoje pisanie :) Trzymaj się cieplutko, przytulam. Ruda
OdpowiedzUsuńCieszę się, że doszłaś sama ze sobą, jak ma dalej funkcjonować Twój blog.
OdpowiedzUsuńI cieszę się, że zbyt wielkich zmian na razie nie widzę:)
A moje koty jak widzą ptaki przez okno, to "szczekają". Pewnie to znasz:)
I jeszcze coś o komentowaniu. jak widzę, że ktoś przede mną powiedział już to co chciałam, to milczę. Zwłaszcza, jak zrobił to lepiej niż ja bym mogła:)
Pozdrawiam, Marta z Lublina
Zgodnie z prośbą, "ujawniam się". Czytam Kombajn od tygodnia zaledwie. Podoba mi się, lubię ten styl, ten sposób myślenia. Pozdrawiam z Opola!
OdpowiedzUsuńgosia :-)
No, to zachęcona, wylazłam z tej szafy, i pozdrawiam niedzielnie, ale dzielnie :)
OdpowiedzUsuńTo ja tez sie ujawniam. Czytam od kilku miesiecy. Czytalam tez wczesniej jak mialas jeszcze trzy rozne blogi. I czytalam Cie regularnie lata temu ale pozniej sie zahaslowalas czy usunelas blog. Kilka miesiecy temu przez link na innym blogu Cie odnalazlam i sie ucieszylam. Teraz zagladam codziennie. Jak Ci wyskakuje w statystykach codziennie odwiedzajacy ze Szwecji to moge byc ja. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńPrzynajmniej gołębie mają do obserwacji, a u nas tylko krople rozpuszczonego śniegu, kapiące z poręczy tarasowej.
OdpowiedzUsuńKiedyś mieszkałam w Zamościu - tam wrony przelatywały takimi stadami, że się ciemno robiło na niebie. Moi futerkowi chłopcy byli zachwyceni.
Aha, dopisek miał być :) Czytałam kiedyś, potem nie. A teraz od konkursu znowu tak.
OdpowiedzUsuńPodlasie .
Ruda
OdpowiedzUsuńto chyba przez tę pogodę. Mi ostatnio też nie było wesoło.
Miłego dnia :)
Marto
nie tylko szczekają, ale i gadają pięknie :)
Ja jak widzę, że ktoś mnie z komentarzem ubiegł, piszę zwykle, że się podpisuję pod przedmówcą.
Cześć Gosiu
a skąd tu trafiłaś? :)
Ewo, witaj :)
Anonimowa
Tak, Szwecja mi się wyświetla owszem :)
Najpierw zahasłowałam, potem usunęłam, potem miałam milion innych blogów, ale jestem znów :)
eli
gołębie, odkąd wiedzą kto tu mieszka, rzadko na balkon zaglądają :)
Ewo, czyli powrót. Fajnie :)
witaj !
OdpowiedzUsuńjakoś w zeszłym tygodniu trafiłam do Ciebie od kogoś z linka a zaciekawił mnie tytuł bloga :-)
nie miałam zbytnio czasu więc tylko "przeleciałam" i stwierdziłam że muszę tu wrócić no i wczoraj i dziś przeczytałam i obejrzałam całe archiwum
zaciekawiła mnie Wasza dieta ( poruszyłam nawet temat wegan u siebie ale tylko Ala ze mną porozmawiała i powiem szczerze ustawiła mnie do pionu ) konkretnie to ciekawa byłam czy dzieciom robicie ustępstwa od diety bo jednak lody zawierają jajka i mleko ,słodycze też a dzieci są tylko dziećmi bez względu na dietę rodziców ale wyczytałam już że robisz wyjątki ;-) poza tą zaspokojoną już ciekawością lubię oglądać obrazki a z nich bije od Was "ciepełko i magiczne światełko "
pozdrawiam
No i widzisz. Jakby się człowiek nie zapierał i tak pewnewgo dnia zaczyna produkować jednorożce. Głowa konia to tylko następny etap :))))
OdpowiedzUsuńZmorko
OdpowiedzUsuńTak jak nie narzucam dzieciom religii, stylu obierania (i choć miałam nadzieję, że etap różowych jednorożców nas ominie, skoro się pojawił, cieszymy się nim) ani diety. Oczywiście, nie mogą żywić się tylko czekoladą, czy czymś co bardzo źle wpływa na zdrowie, ale jedzą, co im pasuje. Najbardziej na świecie cenię wolność :)
Małgośka
Naprawdę nie sądziłam, że mnie to spotka hahahaha
ja też
OdpowiedzUsuńbo futra, bo wegańska kuchnia, bo książki :)
I ja wywołana do tablicy ujawniam się :) weszłam na bloga ok miesiąca temu ( poprzez linka na fb, mamy wspólnego znajomego, skomentowałaś tam wypowiedź o jego psie, a chyba dokładniej to o relacji psa z kotami ;-))
OdpowiedzUsuńod pierwszego wejrzenia blog zachwycił mnie :))) tego samego dnia przeczytałam sporą cześć archiwum i do dnia dzisiejszego odwiedzam Cię codziennie.
Pozdrawiam :)
popatrzyłam na mapę kontaktów..bylo nas w tym momencie trzynaścioro z wizytą u Ciebie...ja to ta kropeczka Kuślin...Poland..mała wieś nieopodal Poznania...wciąż do Ciebie zaglądam, bo; masz dom pełen książek ...i futer...i pozwalasz im na to, co my...i tak ciepło u Ciebie...acha, a ja już wiekowa jestem:))) o, a kiedyś byłam w Ostródzie u koleżanki z roku ,więc do tego miło mi się kojarzysz... no dobrze, powiem-bo lubię Twoje pisanie!
OdpowiedzUsuńUkryta w szafie zaglądam codziennie.czytywałam rzeczpospolitą futrzastą,nie znam twojej innej twórczości.wolę czytać niż pisać,więc nie komentuję ale postaram się poprawić(przerazila mnie wizja zamknięcia bloga;).pozdrawiam-Joanna.
OdpowiedzUsuńmat
OdpowiedzUsuńdzień dobry :)
rose
jak miło :) To ten kolega, co się psa trzeci tydzień pozbyć nie może?
Basiu
Bardzo mi miło spotkać kogoś z podobnym podejściem do futer i literatury :) Wiek to jest problemem jak się ma 13 lat, a podoba Ci się chłopak, co ma 19. Potem to już nie ma takiego znaczenia, wśród normalnych ludzi :) Znam młodych z mentalnością starego ramola i wręcz przeciwnie też.
matasia- Joanno, witam :)
Co słychać w szafie?
W szafie jest dużo rozmyślań egzystencjalnych(czasem podobnych do twoich),dużo książek,muzyki,jeden mąż i pies z dużą psią powierzchnią do głaskania.Nie ma miejsca na powierzchowne znajomości ani na obłudę.Z tej szafy spoglądam na realny swiat nie wychylając sie raczej.Myślalam wiele razy o założeniu bloga ale nie lubię pisać;)Może fotoblog?"Zdjęcia z szafy":)hehehehe
OdpowiedzUsuńTak, to ten kolega od "tymczasowego" psa i zadomowionych kotów ;-)
OdpowiedzUsuńNie miałam jeszcze czasu przejrzeć Twoich starych wpisów, więc przepraszam, jeśli zapytam o coś, o czym może już pisałaś. Tak jak Zmorka zastanawiam się jak to jest z dietą wegańską u dzieci, tzn.:
OdpowiedzUsuń- czy masz jakąś głębszą wiedzę na temat odżywiania, żeby dobrze skomponować ich posiłki
- co robisz, jeśli dzieci jedzenia tychże posiłków odmawiają (moi najchętniej jedliby suchy makaron)
- jak wygląda jedzenie w szkole/przedszkolu, odwiedziny u niewegańskich kolegów, itp.
Ja bym chciała, ale się boję, bo naście lat temu sama wpędziłam się w kłopoty zdrowotne, zrezygnowałam wtedy z pełnego wegetarianizmu i teraz jadam ryby, no a z dziećmi jestem jeszcze bardziej ostrożna.
matasia
OdpowiedzUsuńwygląda na to, że w szafie jest całkiem interesująco. i fotoblog miałby rację bytu :)
Kasiablanka
powyżej odpowiedziałam juz tak:"Zmorko
Tak jak nie narzucam dzieciom religii, stylu obierania (i choć miałam nadzieję, że etap różowych jednorożców nas ominie, skoro się pojawił, cieszymy się nim) ani diety. Oczywiście, nie mogą żywić się tylko czekoladą, czy czymś co bardzo źle wpływa na zdrowie, ale jedzą, co im pasuje. Najbardziej na świecie cenię wolność :)"
Nie są weganami, bo nie jestem s tanie ich zmusić by jadły dobrze zbilansowaną wegańską żywność. Choć wierzę, że da się to zrobić, jesli dzieci tak jedzą od urodzenia. Poza tym, jak napisałam, nie chcę ich zmuszać do niczego. Jeśli czują, że coś im potrzebne, staram się im to dać, w miarę możliwości.
Koleżanka podesłała linka do Twojego bloga :-) i dobrze zrobiła ;-) Gosia z O.
OdpowiedzUsuńGosiu
OdpowiedzUsuń:)))
Czasem widzę, że ktoś wchodzi z załączników w poczcie. zawsze się wtedy zastanawiam kto to i kto mu link wysłał (oraz z jakim opisem hehe) :)
Moja szafa stoi stosunkowo blisko Berlina. Nie lubie wpisywac komentarzy, ale chetnie czytuje. No chyba, ze juz musze koniecznie dodac cos na temat, bo inaczej mnie rozsadzi ;) Przeslalam Ci kiedys maila, byl pelen "dobrych porad" na temat kotow i roslin. Przychodze ze wzgledu na futra, cieplo i Twoje podejscie do swiata i zycia. Zycia w Polsce, ktore jest mi stosunkowo obce. Pozdrawiam cieplutko - Mag
OdpowiedzUsuń