piątek, 10 lutego 2012

piorun w marchewce

Zapuszczam włosy. W założeniu miałam mieć grzeczne proste, dające się klasycznie spiąć.
Miałam. Póki nie zobaczyłam zdjęcia, które obudziło moje stare tęsknoty.



Mój osobisty fryzjer powiedział, że mi tak zrobi. Pewnie koło wakacji, jak mi włosy na tyle urosną, by był fajny efekt. A naprawdę przez chwilę chciałam mieć w końcu klasyczny wygląd. 
Tyle że chyba jeszcze nie czuję się na tyle dorosła, by upinać koczki. 
Muszę mieć piorun, co pierdolnął w marchewkę, dla dobrego samopoczucia ;)

4 komentarze:

  1. będzie ci pasować :)
    też zapuszczam i też kombinuję wygolony bok (jeden tylko) ale czy wypada po 40? hehe

    OdpowiedzUsuń
  2. też zaczynam mieć myśli pt"czy jeszcze wypada" Ale skoro mi pasuje to zawsze wypada. Postanowiłam to chrzanić.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nice! A ja się ciągle miotam i miotam i wcale już nie wiem, jak chce wyglądać. Każdego dnia inaczej. I miej tu człowieku tzw. styl ;p

    OdpowiedzUsuń
  4. skoro masz ochotę,znaczy,ze wypada!ja na 33 urodziny zrobiłam sobie irokeza.przez zimę odrósł i wymyślam co by tu nowego na wiosnę:)

    OdpowiedzUsuń